Dziwne bywają te powroty. Po przemierzeniu całego kontynentu człowiek wraca do swojego rodzimego kraju, chce kupić bilet na pociąg z Warszawy do Poznania i ma z tym większy problem niż w odległych krajach gdzie nie zna ani słowa w języku tubylców. Najpierw zamiast do Poznania dostaje bilet do Krakowa, później okazuje się że nie ma miejsc, i gdy w końcu po pół godziny wreszcie otrzymuje to co chciał zastanawia się jak to jest możliwe, że załatwianie przejazdów tam daleko zajmowało mu chwilę i odbywało się bez większych komplikacji. Może po prostu język nie jest żadna barierą a tylko ludzie i ich chęci ?
Podróże otwierają oczy. Człowiek przestaje patrzeć na otaczający go świat przez pryzmat codzienności serwowanej przez jego kraj, miasto, ulicę. Nagle zaczyna widzieć to wszystko z boku, przestaje uczestniczyć w tym owczym pędzie. Coś się w nim zmienia i nigdy nie pozwala mu przestać marzyć o kolejnych krajach, morzach, górach. Zastanawia się jak gdzie indziej żyją ludzie, co ich motywuje, do czego dążą. Myśli tylko o tym by znów założyć buty i ruszyć przed siebie w nieznane.
Czasami było nam nie wygodnie, czasami marzyliśmy tylko o prysznicu, bywało że chodziliśmy głodni i wymęczeni. Zdarzało się, że byliśmy zagubieni i bezradni, parę razy się trochę posprzeczaliśmy, możliwe że i jakiś karaluch przeszedl po nas sobie w nocy. Ale jakie, no jakie to ma znaczenie po tych wszystkich przygodach, wspaniałych ludziach których poznaliśmy, niesamowitych miejscach które zobaczyliśmy. Jedyne czego możemy żałować to to, że za krótko, za szybko. W każdym z tych miejsc warto było zostać dłużej, zboczyć jeszcze bardziej z trasy, posiedziec pół dnia w kawiarni i poobserwować przechodzących ludzi. Teraz już wiemy, będziemy mądrzejsi.
Kilka cytatów, które zawsze będą się nam kojarzyć z tą podróżą:
- "Mam ochotę na coś taniego" - Kamil, przed wizytą w restauracji z kurzymi łapkami
- "Ale mieliśmy obiad, aż łapki lizać" - Maciek, po wizycie w tej restauracji
- "Bombel, ale zrobimy sobie mizerię jak wrócimy, dooobrze ?" - Malwina, gdy ją napadł głód na polskie jedzenie
- "Bamboo ? Yangshuo ?" - Dziesiątki naganiarek w Xingpin
- "Wait for me!" - Babka lodówka, galopująca w górę Moon Hill
- "Rolex ? Suit sir?" - Hindusi w Hong Kongu
- "Najlepsze w podróżowaniu jest to że wstając rano nie masz pojęcia jak się skończy dzień" - Andre
I na koniec - ku motywacji dla niezdecydowanych:
"Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę" Święty Augustyn
A co, warto się pokusić :-)
- Ilość stref czasowych w których byliśmy: 8
- Liczba zrobionych zdjęć: 8561
- Liczba kilometrów przejechana pociągiem: 11000
- Liczba godzin w pociągu: 180 h
- Koszt wszystkich pociągów: 830 pln
- Cena za 1km podróży pociągiem: 0,075 złotego
- Liczba kilometrów autobusami: 1400
- Liczba godzin w autobusach: 24 h
- Koszt autobusów: 200 pln
- Nocy w pociągach, autobusach sypialnych i samolocie: 13
- Nocy w hostelach: 12
- Ilość wypitego piwa: niezliczona
- Ilość wylanego potu: hektolitry
Wrażenia niezapomniane - za resztę zapłacisz kartą Master Card :-)
Wieżowce, "Rolex sir?" i co oferuje Hong Kong...
Babcie lodówki, chińskie zakupy i lot balonem...
Rzeka Li, formy krasowe i "bamboo ? Yangshuo ?" ...
Jak się podróżuje najgorszą klasą pociągów w Chinach, gdzie jest komunizm, zakupy i terakotowa armia...
Stare mury i morze turystów...
Co robią w parkach Chińczycy, opuszczamy Pekin...
Wielki Mur, ile się płaci za wejście a ile za zejście i dlaczego lepiej nie jeść w hutongach...
Podobno jedyną pewną rzeczą w świecie jest zmiana, tak więc i tu nastąpiło parę. Jako że wszystkie opisy ze zdjęciami zaczęły się dość wolno ładować postanowiłem że na głównej stronie zostaną tylko nagłówki a do poszczególnych artykułów będzie się przechodzić po kliknięciu na jego tytule.
Jak pewnie nie jest tajemnicą udało nam się już wrócić cało i szczęśliwie, teraz pozostało tylko nadgonienie relacji które z przyczyn technicznych niestety nie mogłby być umieszczane na bieżąco. Pozdrawiam wszystkich czytelników :-)
Dzień 1 w Pekinie - wizyta na placu Tiananmen, parku ZhongShan, uliczkach hutongów. Co można zjeść na patyku i największa atrakcja w Chinach...
Przeprawa przez granicę mongolsko - chińską, jak zostaliśmy sprzedani, dlaczego należy uważać co się mówi do Chińczyków przy zamawianiu jedzenia i dlaczego autobusy sypialne nie są fajne...
Jakich ludzi się spotyka w pociągu transyberyjskim, jak przejechać tanio mongolię, najbrzydsza stolica świata i Chuck Norris...
- Zobaczyłem Fern spacerującą po dworcu w Mongolii z uśmiechem od ucha do ucha, pytam się jej co się stało, a ona mi na to że cieszy się że jest wreszcie w tym miejscu, bo odkąd opuściła Rumunię najbardziej chciała właśnie tu przyjechać, że ludzie tu są tacy mili a ceny takie niskie. Dawno nie widziałem kogoś tak szczęśliwego. Przychodzi za chwilę Malwina która była w okoliczym sklepie i mówi jakie to okropne miejsce, że na zewnątrz są bandy Mongołów czekające tylko by na nas napaść i już chce stąd wyjeżdżać :-)
- Stoimy na ulicy w mieście granicznym Eerlan i Maciek po rozmowie z jakimś Chińczykiem znającym raptem kilka słów po angielsku stwierdza - ja to jednak zajebiście znam ten język.
- Po zobaczeniu toalety i prysznicu w naszym noclegu w Listwiance (bardzo udanym nota bene) zgodnie stwierdziliśmy że warunki sanitarne w koleji transyberyjskiej jednak były zajebiste.
- Po tym jak nosiłem koszulkę z napisem Poland przez 4 dni (i jakieś 3000km), stwierdziłem że koszulka która pochopnie wyrzuciłem do worka na brudy na początku wyprawy (po jednym dniu noszenia) - tak naprawdę jest całkiem świeża :-)
- Gdy wchodziliśmy do pociągu Irkuck - Nauszki który miał jechać 16h stwierdziliśmy że kurcze, to tak krótko że nawet człowiek nie ma czasu porządnie usiąść ;-) (wcześniej jechaliśmy około 80h)
Po ponad dwóch tygodniach podróży stwierdzam że przynajmniej dla mnie to co jest w turystyce najbardziej pociągające to nie zwiedzanie zabytków, muzeów, placów i bycie wożonym od jednego miejsca dojenia turystów do następnego. Bez zatopienie się w atmosferę danego miejsca, poznania mieszkających tam ludzi, zgubienia się między uliczkami, wysłuchania ich historii - to wszystko jest nic nie warte. To poznani po drodze ludzie, przeżyte przygody, wszystkie zabawne sytuacje i pokonane przeciwności najbardziej nam zapadną w pamięć. Bieganie nago po Syberyjskiej nocy polewając się zimną wodą z wiadra, przeprawa przez granicę z zabawnym Mongołem jego rozpadającym się Jeepem, ściemnianie Chinki na granicy że Twoja temperatura jest naturalnie wyższa i że nie mają powodu żeby Cie nie wpuścić, bezradność w środku obcego państwa gdy nie ma nikogo kto by nas chociaż trochę rozumiał czy w końcu zwiedzanie zapomnianego przez Boga i turystów odcinka Chińskiego Muru. Czy w końcu ludzie - jak para Francuzów podróżująca dookoła świata, radość chińskich staruszek które zatrzymują się przy nas siedzących na schodach na chodniku, i pokazujących na plecaki a następnie robiących znak przypominający ruch dookoła ziemi, Rosjanin gaduła opowiadający o wszystkim, łącznie z wulkanami na Kaukazie, nocna rozmowa z poznaną Mongołką i jej zachwyt krótkim filmem reklamującym Australię, niewyobrażalnie sympatyczna i urocza Jojo - właścicielka hostelu w którym się zatrzymaliśmy w Pekinie.
Porzuć więc wygodę, plecak na plecy i w drogę :-)

Pozdrawiają - Kasia, Maliwna, Maciek, Kamil i Dawid
Irkuck, jezioro Bajkał, nowe znajomości, bania - czyli rosyjska sauna i dlaczego to dobrze że budząc się rano nie wiesz co Cię spotka wieczorem...
Odpowiedź na pytanie kiedy zaczyna się zima na Syberii, co można robić podczas czterech dni w pociągu, co babuszki mają w koszykach i Rosjanie którzy nie piją...
Moskwa, co jeździ po jej ulicach i odpowiedź ile Pałaców Kultury i Sztuki jest w stolicy Rosji...
Coś się kończy, coś się zaczyna.
Przez najbliższy miesiąc i trochę będę na nim umieszczał relację z naszej wyprawy. Mam nadzieję że pomoże to przyszłym podróżnikom, a może zachęci parę osób do podjęcia podobnej przygody. Gdyby nie inne blogi w internecie prawdopodobnie też byśmy się tej podróży nie podjęli, przynajmniej nie zajęłoby to nam 2 dni do momentu w którym powiedzieliśmy sobie - "jedziemy" :-)
To może parę faktów na początek:
Kto:
- Dawid
- Kasia - tzw. osoba z głową na karku, bez niej byśmy pewnie zginęli,
załatwi tanio nocleg i obskubie chińczyków ;-)
- Maciek - tragarz Kasi, nie lubi ryb ;-)
- Kamil - reprezentuje tą młodszą część wyprawy, amator spania w hutongach :-)
- Malwina - dziewczyna Kamila, jeszcze nie miałem okazji poznać
Gdzie:
- Poznań - Berlin - busem
- Berlin - Moskwa - samolotem
- Moskwa - Irkuck - koleją transyberyjską
- Irkuck - Pekin - miejmy nadzieję koleją
- Pekin - ??? - Hong Kong - koleją, rikszą, z buta, może i statkiem
- Hong Kong - Warszawa - samolotem
Wyruszamy już 28 sierpnia, stay tuned ;-)
Motto na dziś: "sto wiorst nie droga, sto rubli nie pieniądz, sto gram nie wódka"