Saturday, September 12, 2009

Wszystko jest względne

- Zobaczyłem Fern spacerującą po dworcu w Mongolii z uśmiechem od ucha do ucha, pytam się jej co się stało, a ona mi na to że cieszy się że jest wreszcie w tym miejscu, bo odkąd opuściła Rumunię najbardziej chciała właśnie tu przyjechać, że ludzie tu są tacy mili a ceny takie niskie. Dawno nie widziałem kogoś tak szczęśliwego. Przychodzi za chwilę Malwina która była w okoliczym sklepie i mówi jakie to okropne miejsce, że na zewnątrz są bandy Mongołów czekające tylko by na nas napaść i już chce stąd wyjeżdżać :-)

- Stoimy na ulicy w mieście granicznym Eerlan i Maciek po rozmowie z jakimś Chińczykiem znającym raptem kilka słów po angielsku stwierdza - ja to jednak zajebiście znam ten język.

- Po zobaczeniu toalety i prysznicu w naszym noclegu w Listwiance (bardzo udanym nota bene) zgodnie stwierdziliśmy że warunki sanitarne w koleji transyberyjskiej jednak były zajebiste.

- Po tym jak nosiłem koszulkę z napisem Poland przez 4 dni (i jakieś 3000km), stwierdziłem że koszulka która pochopnie wyrzuciłem do worka na brudy na początku wyprawy (po jednym dniu noszenia) - tak naprawdę jest całkiem świeża :-)

- Gdy wchodziliśmy do pociągu Irkuck - Nauszki który miał jechać 16h stwierdziliśmy że kurcze, to tak krótko że nawet człowiek nie ma czasu porządnie usiąść ;-) (wcześniej jechaliśmy około 80h)

W podróży

Po ponad dwóch tygodniach podróży stwierdzam że przynajmniej dla mnie to co jest w turystyce najbardziej pociągające to nie zwiedzanie zabytków, muzeów, placów i bycie wożonym od jednego miejsca dojenia turystów do następnego. Bez zatopienie się w atmosferę danego miejsca, poznania mieszkających tam ludzi, zgubienia się między uliczkami, wysłuchania ich historii - to wszystko jest nic nie warte. To poznani po drodze ludzie, przeżyte przygody, wszystkie zabawne sytuacje i pokonane przeciwności najbardziej nam zapadną w pamięć. Bieganie nago po Syberyjskiej nocy polewając się zimną wodą z wiadra, przeprawa przez granicę z zabawnym Mongołem jego rozpadającym się Jeepem, ściemnianie Chinki na granicy że Twoja temperatura jest naturalnie wyższa i że nie mają powodu żeby Cie nie wpuścić, bezradność w środku obcego państwa gdy nie ma nikogo kto by nas chociaż trochę rozumiał czy w końcu zwiedzanie zapomnianego przez Boga i turystów odcinka Chińskiego Muru. Czy w końcu ludzie - jak para Francuzów podróżująca dookoła świata, radość chińskich staruszek które zatrzymują się przy nas siedzących na schodach na chodniku, i pokazujących na plecaki a następnie robiących znak przypominający ruch dookoła ziemi, Rosjanin gaduła opowiadający o wszystkim, łącznie z wulkanami na Kaukazie, nocna rozmowa z poznaną Mongołką i jej zachwyt krótkim filmem reklamującym Australię, niewyobrażalnie sympatyczna i urocza Jojo - właścicielka hostelu w którym się zatrzymaliśmy w Pekinie.

Porzuć więc wygodę, plecak na plecy i w drogę :-)

Pozdrawiają - Kasia, Maliwna, Maciek, Kamil i Dawid

 
Copyright © Dawid Kowalski