- Zobaczyłem Fern spacerującą po dworcu w Mongolii z uśmiechem od ucha do ucha, pytam się jej co się stało, a ona mi na to że cieszy się że jest wreszcie w tym miejscu, bo odkąd opuściła Rumunię najbardziej chciała właśnie tu przyjechać, że ludzie tu są tacy mili a ceny takie niskie. Dawno nie widziałem kogoś tak szczęśliwego. Przychodzi za chwilę Malwina która była w okoliczym sklepie i mówi jakie to okropne miejsce, że na zewnątrz są bandy Mongołów czekające tylko by na nas napaść i już chce stąd wyjeżdżać :-)
- Stoimy na ulicy w mieście granicznym Eerlan i Maciek po rozmowie z jakimś Chińczykiem znającym raptem kilka słów po angielsku stwierdza - ja to jednak zajebiście znam ten język.
- Po zobaczeniu toalety i prysznicu w naszym noclegu w Listwiance (bardzo udanym nota bene) zgodnie stwierdziliśmy że warunki sanitarne w koleji transyberyjskiej jednak były zajebiste.
- Po tym jak nosiłem koszulkę z napisem Poland przez 4 dni (i jakieś 3000km), stwierdziłem że koszulka która pochopnie wyrzuciłem do worka na brudy na początku wyprawy (po jednym dniu noszenia) - tak naprawdę jest całkiem świeża :-)
- Gdy wchodziliśmy do pociągu Irkuck - Nauszki który miał jechać 16h stwierdziliśmy że kurcze, to tak krótko że nawet człowiek nie ma czasu porządnie usiąść ;-) (wcześniej jechaliśmy około 80h)