Dzień 9, 10 - Mongolia

Różnych ludzi się spotyka w pociągu transyberyjskim. Można posłuchać historii o prababce Polce, o tym że ktoś był w takim Polskim mieście czy innym, o tym że daleko jeszcze przed nami i że dlaczego nam się w taką podróż zechciało wybrać. W takim momentach człowiek żałuje że tak ciężko mu się mówi po rosyjsku.

Jedna ze współtowarzyszek podróży - mała Buriatka :-)

Z Irkucka wyjechaliśmy w nocy więc mijany krajobraz mogliśmy podziwiać jedynie przy świetle księżyca ale pomimo tego wody Bajkału i otaczające go góry wyglądały imponująco. Kolej kluczyła w malowniczej scenerii, przejeżdżała mostkami, wąwozami, tunelami, gdzieniegdzie w dolinie widać było jakąś małą wioskę. Nie bez powodu ten właśnie odcinek został uznany za najpiękniejszy na całej trasie. Nie wiem co wyjdzie z nocnej sesjii zdjęciowej Kamila ale to co się z niej urodzi będzie dostępne w osobnej galerii.

W nocy pomiędzy Ułan-Ude a Irkuckiem dosiadła się do naszego przedziału para Francuzów, wyglądali jakby właśnie wyszli z tajgi, zarośnięci, ubłoceni. Opowiedzieli nam swoją historię, wyruszli z Francji piechotą, trochę autostopem, czasami pociągiem. Było to jakieś 5 miesięcy temu, narazie zjeździli połowę europejskich krajów, po wizycie w Mongolii planują pojechać do Tybetu a następnie zwiedzić Indie, Wietnam, kraje Indonezyjskie a dalej jeszcze sami nie wiedzą. Mówili coś o Ameryce Południowej. W każdym kraju zatrzymują się na kilka tygodni, chodzą po górach, śpią w namiocie lub u poznanych ludzi i wydaje się że są szczęśliwi. Na dalszą część wyprawy chcą zarobić pracując w Indiach jako nauczyciele angielskiego.

Para Francuzów:

 

W Nauszkach doszło do konsolidacji grupy Polsko - Niemiecko - Hiszpańsko - Francuskiej. Nauszki to niewielka mieścina przed samą granicą, zamieszkana przez Buriatów. Leży w dolinie pomiędzy górami, bardzo malowniczej, pokrytej trawą, płynie nią szeroka rzeka za którą jest już granica. Chodzą tu sobie samopas konie, są ze 2 sklepy, 3 stragany na targu z 4 produktami w każdym - jednym słowem koniec świata. Jako że mieliśmy bardzo dużo do pociągu (jakieś 7h) wybraliśmy się wszyscy na spacer na most graniczny.

Później tego dnia mieliśmy przeprawę przez granicę Rosyjsko - Mongolską (w pociągu), gdzie trzeba było wypełniać dużo ankiet w stylu czy ma się katar, kaszel, gorączke itp. inne objawy których oczywiście nie mieliśmy ;-) Zarazili się chyba fobią na temat A1H1 od Chińczyków.

Po nocnej podróży dotarliśmy do Ułan Bator. Mieliśmy nieszczęście dojechać tam ok. godziny 6tej rano i to w Niedzielę, także ruch na ulicach był niewielki. Miasto te nie bez powodu nosi miano najbrzydszej stolicy świata, wszędzie śmieci, brzydkie budynki, syf na ulicach. Jak się później przekonaliśmy jest to dość standardowe dla tej części świata. Centrum miasta wyglądało już zupełnie inaczej, banki, restauracje, centra handlowe. Odwiedziliśmy też klasztor Buddystów, byli tam też modlący się ludzie, modlenie to polegało na chodzeniu dookoła jakiejś statuy i obracaniu kołowrotków. Dość aktywna forma, nawet wciąga :-) W tym mieście mieliśmy wreszcie okazję zjeść prawdziwie tani obiad, np ich narodowy napój - tzn herbata z mlekiem i solą kosztował ok 20 groszy.

Dojeżdżamy do Ułan Bator

Płoty wokół jurt - do obrony przed kozami?

Ułan Bator - najbrzydsza stolica świata

Centrum oczywiście ładne - na środku sam Ułan Bator

Budda temple

Gdy siedzieliśmy na głównym placu przy statui Ulan Batara siedzącego na koniu poznaliśmy jakiegos obcokrajowca, na pierwszy rzut oka - Chuck Norris. Uprawiał tam sobie coś co przypominało Tai-Chi. Pogadaliśmy z nim chwilę i dowiedzieliśmy się że dużo podróżując po świecie wybrał właśnie to miejsce - by jak to stwierdził - uczynić je lepszym. Opowiadał nam o niesprawiedliwości społecznej we tym kraju, o tym jak to kobiety sprzedają się za jakieś grosze. Dowiedzieliśmy się też że jego matka była Polką. Szaleniec czy wizjoner, ciężko orzec.

Chuck Norris

Opuściliśmy to miasto bez jakiegoś specjalnego żalu, chyba to co najlepsze w tym kraju jest poza miastami, na stepach i pustyni Gobi. Ta właśnie wyruszali nasi przyjaciele z Niemiec i Hiszpanii - my stwierdziliśmy że przynajmniej będziemy mieli po co wracać.

Pocztówki z Mongolii

Następny przystanek Dzamn-Uud, miasto graniczne Mongolii i Chin.


Feedback

# re: Dzień 8,9 - Mongolia

Gravatar Obawiam sie co do tej sesji, ze jesli byla robiona w nocy a pociag jechal to zaden aparat nawet nienajgorsza lustrzanka Kamila nie da rady ;-) 9/18/2009 5:09 PM | pawel

# re: Dzień 8,9 - Mongolia

Gravatar Jezu jakie menele ci francuzi 9/18/2009 11:41 PM | Simon

# re: Dzień 8,9 - Mongolia

Gravatar pawel: no niestety nie dala ;)
simon: troche fotka nie wyszla, nie mialem innej, ale fakt, byli zapuszczeni :) 9/19/2009 2:56 PM | Kowal

Comments have been closed on this topic.
 
Copyright © Dawid Kowalski